
Osiemnaście i osiem dziesiątych metra kwadratowego. Tyle ma przeciętny pokój w bloku — i tyle ma cały lokal Przystanku Piekarnia przy Żabińskiego 16A w Warszawie, razem z zapleczem i toaletą. To jest projekt małego sklepu w najbardziej dosłownym znaczeniu tego słowa.
Zmieścić się w nim musiało jednak dokładnie to samo, co w każdym innym sklepie tej sieci. Lista była ta sama: lada z pieczywem, kasa, krajalnica, serwis kawowy, ekspres, piec do odpieków, chłodnia, regały, stanowisko do kanapek, miejsce na ubrania obsługi i socjal. Dlatego zadanie nie polegało na tym, żeby czegoś nie było. Polegało na tym, żeby było wszystko — tylko w pionie.
Projekt małego sklepu zaczął się od sklepu, który działał
Otóż nie był to pusty lokal do wynajęcia. Przy Żabińskiego stała już czynna piekarnia w starszym formacie: ciemne drewniane regały, zabudowana belka z oświetleniem nad ladą, sufit podwieszany z kasetonów, jasne ściany i dwa grzejniki pod oknami.

Co więcej, pierwsza inwentaryzacja jest z 15 września 2017 roku. Druga — z 27 października 2019. Między nimi minęły dwa lata, przez które sklep normalnie sprzedawał chleb.
Kosztorys otwiera się więc nie od budowania, ale od wynoszenia. Na liście stoją: wszystkie meble, listwa z oświetleniem, piętnaście metrów kasetonów, dwa grzejniki, drzwi do łazienki, szafka ze zlewem i apteczka.
Projekt małego sklepu: co zostało z poprzedniego wnętrza
Najpierw jednak warto zobaczyć, czego nie ruszono. Bo przy tym metrażu każda zbędna rozbiórka to stracony tydzień i pieniądze wydane na wywózkę.
Po pierwsze, podłoga została. W całym kosztorysie nie ma ani jednej pozycji na posadzkę. Ta sama terakota, po której chodzili klienci w 2017 roku, leży tam dalej.
Po drugie, toaleta została. Wymieniono w niej jedynie drzwi i dołożono dwie oprawy podtynkowe.
Po trzecie, konstrukcja sufitu podwieszanego też została. I to jest najładniejsza decyzja w tym projekcie: kasetonów nie wywieziono na śmietnik, tylko zdjęto, pomalowano na czarno — osiemnaście litrów farby — i wstawiono z powrotem w pomalowany ruszt. Dzięki temu sufit wygląda dziś jak ciemna, jednolita płaszczyzna, a jest tym samym sufitem co przedtem.

Dziesięć metrów zabudowy na osiemnastu metrach podłogi
Przede wszystkim lokal ma kształt klina. Jedna ściana to ukośna witryna od ulicy i to właśnie w niej wycięto nowe drzwi, w miejscu okna elewacyjnego — najdroższa pojedyncza pozycja robót w całym zestawieniu. Dzięki temu wejście wypadło naprzeciw lady, a kolejka przestała się łamać.

Łącznie zabudowy jest 10,3 metra bieżącego. Na osiemnastu metrach podłogi znaczy to tyle, że mebel stoi praktycznie pod każdą ścianą, którą dało się zabudować.
Dlatego każda lada ma osobny rysunek warsztatowy. Są to: lada neutralna, lada pod kasę, lada pod krajalnicę, lada pod serwis, szafka pod ekspres i lada robocza. Sześć rysunków na sześć mebli, żaden powtórzony. Do tego rozkrój: 129 formatek z siedmiu płyt, 117 metrów oklejania krawędzi i osiemnaście zawiasów. Przy takiej powierzchni nie ma czegoś takiego jak docięcie na budowie.
Na rzucie są też dwa czerwone odnośniki, które mówią o tym projekcie więcej niż opis techniczny: „Zlikwidować grzejnik” oraz „Jeśli przeszkadzają, to można zdemontować grzejniki”. W efekcie zeszły dwa. W zamian przyszły dwa metry ściany pod zabudowę.
Projekt małego sklepu, w którym nie ma zaplecza
Właśnie tutaj widać, na czym ta robota naprawdę polega.
Szatni nie ma, więc szatnia jest cokołem regału. Na rzucie stoi wprost: „pod półkami szafki na ubrania”. Regał sprzedażowy ma pod spodem szafki na rzeczy obsługi.
Socjalu nie ma, więc socjal składa się do ściany. W zapleczu, przy toalecie, opisano „stolik i krzesło składane na ścianie”. Rozkłada się na czas przerwy i znika na resztę zmiany.

Zlewu jako osobnego mebla również nie ma. Umywalka jest wbudowana pod regał z pieczywem, a rozdzielnik centralnego ogrzewania schowano w szafce, nad którą przewidziano miejsce na grafikę.
Poza tym regały dostały półki skośne: dziewięć skośnych i dziewięć ażurowych dębowych. Na rysunku widnieje przy nich adnotacja „kąt pochylenia półki do ustalenia”. Ustalono go dopiero na miejscu, po wstawieniu mebla — tak, żeby chleb był widoczny z góry, z pozycji stojącego człowieka, a nie z rysunku.
Czarne ściany i trzydzieści trzy oprawy
Odruch przy projekcie małego sklepu jest zawsze ten sam: pomalować na biało, żeby wydawało się większe. Tutaj zrobiono odwrotnie — ściany i sufit poszły na czarno, a całą robotę przejęło światło.
| Co | Ile |
|---|---|
| reflektor do pieczywa | 11 szt |
| reflektor 15 W, barwa 3000 K | 11 szt |
| zwis z ozdobną żarówką | 11 szt |
| oprawa podtynkowa w toalecie | 2 szt |
| taśma LED 2700 K w listwach z dyfuzorem | 12 mb |
| szynoprzewód czarny, wieszany na linkach | 13 mb |
W rezultacie efekt jest prosty: w ciemnym wnętrzu najjaśniejszą rzeczą jest pieczywo. Ściany się cofają, granice pomieszczenia przestają być widoczne, a wzrok idzie tam, gdzie leży towar.

Osobna pozycja to reflektor do pieczywa — oprawa o barwie dobranej pod kolor chleba. Ta sama decyzja wraca potem na Kruczej, ale tutaj pojawia się w dokumentach już w grudniu 2017 roku, czyli wcześniej.
Poza tym wrócił jeszcze jeden stary trik: cokół lustrzany, 2,7 metra. Meble przestają dotykać podłogi, podłoga przechodzi pod nimi dalej, a pomieszczenie czyta się jako głębsze.
Kafle, które nie są kaflami
Ściana za piecem wygląda natomiast na patchwork z ręcznie malowanych płytek. Tymczasem jest to płyta laminowana z wydrukowanym wzorem. Dzięki temu nie ma fug, nie ma trzech dni pracy glazurnika, nie ma pyłu w czynnym lokalu — jest jedna formatka wstawiona w ciągu godziny. A w projekcie małego sklepu liczy się każdy dzień, w którym lokal stoi zamknięty.

Ponadto reszta materiałów jest równie oszczędna: ciemna płyta betonowo-tablicowa na plecy i półki regałów, dębowe fronty lad, drewniane blaty i 2,7 metra kwadratowego cegły klejonej na panelach OSB — tyle, żeby okleić słup i kawałek ściany, ani centymetra więcej.
Trzy lata i pięć wariantów rzutu
Ostatecznie rzut ze zmianami nosi oznaczenie wariant E. Wcześniej były C i D. Czyli układ osiemnastu metrów przechodził przez co najmniej pięć podejść, a między pierwszym pomiarem a otwarciem minęły prawie trzy lata: wrzesień 2017 — inwentaryzacja, grudzień 2017 — pierwsza wycena oświetlenia, październik 2019 — nowe warianty rzutu, grudzień 2019 — kosztorys, maj 2020 — rysunki mebli i grafiki, czerwiec 2020 — otwarcie.

Zasadniczo im mniejszy lokal, tym więcej wariantów. To nie jest paradoks, tylko arytmetyka: przy stu metrach jeden mebel można przesunąć o pół metra i nic się nie stanie, natomiast przy osiemnastu każde przesunięcie wywraca cały układ. Dlatego projekt małego sklepu trwa zwykle dłużej niż projekt dużego.
Witryna, czyli cała reklama tego lokalu
Na osiemnastu metrach nie ma miejsca na ekspozycję w środku. Dlatego cała robota wizerunkowa poszła na zewnątrz, w przeszklenie.
Pod koniec maja 2020 przygotowano trzy grafiki: folię 130 × 220 cm, folię 220 × 130 cm i planszę 110 × 90 cm. Do tego doszedł osobny projekt na drzwi. W kosztorysie stoi jeszcze 2,5 m² grafiki na czarnym pasie — tym nad przeszkleniem, z hasłami o zakwasie, orkiszu i przekąskach na ciepło.
W rezultacie z chodnika widać dwie rzeczy naraz. Wielką fotografię bochenków w narożnym oknie i listę tego, co jest w środku. Przy takiej powierzchni witryna jest ważniejsza niż układ sali, bo to ona decyduje, czy ktoś w ogóle wejdzie.
Inne lokale tej sieci
Dla porównania ta sama sieć i zupełnie inne zadania: pierwszy lokal na Żeromskiego z piecem w sali, bistro z kuchnią na 135 m² w Piasecznie, adaptacja lokalu po sklepie odzieżowym na Bemowie i kawiarnia na Służewcu. Wszystkie punkty zebraliśmy na stronie o sieci, a aktualną listę sklepów prowadzi sam Przystanek Piekarnia.
Masz mały lokal i pełną listę wyposażenia?
Projekt małego sklepu jest trudniejszy niż dużego, nie łatwiejszy. Trzeba w nim rozstrzygnąć trzy rzeczy naraz: technologię z rzeczywistą listą urządzeń, przepisy sanitarne, których metraż nie zwalnia z niczego, i wnętrze, w którym klient nie czuje ciasnoty.
Otóż robimy wszystkie trzy. Warszawa, od 1993 roku.
Wstępna rozmowa i szacunek zakresu — bez zobowiązań.
Wstępną wycenę odsyłamy w ciągu 48 godzin.
Tatjana Kobuszewska, TRK System. Projektujemy i nadzorujemy w Warszawie od 1993 roku. Dwanaście lokali dla jednej sieci piekarni.