
Od dwudziestego siódmego do dwudziestego dziewiątego lutego 2024 roku, w hali F Ptak Warsaw Expo, staliśmy z Alfaco Polska na stoisku F2.40 o powierzchni stu pięciu metrów kwadratowych. Targi to Warsaw HVAC Expo.
Prawie nic z tego stoiska nie powstało w lutym 2024. Powstało trzy tygodnie wcześniej, w Kielcach — a elementy, z których je złożono, jeszcze wcześniej, w warsztacie w Rykach. To jest wpis o tym, jak wygląda stoisko targowe wielokrotnego użytku, kiedy przestaje być hasłem, a zaczyna być pozycją w kosztorysie.
Tabela zawartości

Kosztorys, w którym połowa pozycji ma zero
Wycena tej realizacji wygląda inaczej niż wszystkie wcześniejsze. Ściana zewnętrzna: zero. Ściana zaplecza: zero. Cztery słupy: zero. Fryz: zero.
Nie dlatego, że ich nie było. Dlatego, że już istniały.
Zamiast pozycji „wykonanie” stoją tam pozycje, których w normalnej wycenie się nie spotyka: modyfikacja projektu koncepcyjnego i wykonawczego, modyfikacja wizualizacji 3D, modyfikacja fryzu, uzupełnienie folii na ścianie za barem — trzy metry kwadratowe — i dodatkowe wykończenie narożnika baru, jeden metr bieżący.
To jest cała różnica między pierwszą a drugą imprezą tego samego sezonu. Za pierwszym razem płaci się za budowę. Za drugim za przeróbkę. Stoisko targowe wielokrotnego użytku widać najlepiej właśnie w rachunku, nie na zdjęciu.

Co dojechało, a co dobudowaliśmy
Trasa tego stoiska w lutym 2024 wyglądała tak: Ryki → Kielce → Ryki → Nadarzyn. Po ENEX-ie dziesięć palet — ściany, słupy, fryz i grafika wpięta w profil „F”, zdjęta bez noża i zwinięta — wróciło do warsztatu, poczekało tam dwa tygodnie i pojechało pod Warszawę.
Bo elementy tego stoiska nie powstały ani w Kielcach, ani pod Warszawą. Powstały w warsztacie w Rykach, który na co dzień pracuje niemal wyłącznie dla targów zagranicznych. Ta akurat zabudowa pojechała bliżej: do Kielc i do Nadarzyna.
Na stu pięciu metrach trzeba było trochę więcej. Doszedł jeden słup, sto na dwadzieścia pięć na dwieście osiemdziesiąt. Fryz został poprawiony. Okablowanie liczone jest już nie z czterdziestu, tylko z sześćdziesięciu metrów. Nad ekspozycję weszła ośmiometrowa belka Trilock i dziesięć reflektorów po trzydzieści watów, a do zaplecza zlew z baterią i termą, którego w Kielcach nie było.
Zmieniła się też logistyka, i to jest drobiazg, który mówi wszystko. Do Kielc jechał transport ciężarowy i cztery noclegi. Do Nadarzyna — transport półciężarowy i zero noclegów. Bo to czterdzieści minut od warsztatu, a połowa roboty była już zrobiona.

Ekspozytor, który jeździ drugi rok
Na wprost wejścia stoi biała bryła z dwoma wentylatorami i przeszkloną szczeliną podświetloną na zielono.

To nie jest nowy ekspozytor. To ten sam, który rok wcześniej stanął na tych samych targach — pompa ciepła przecięta na pół, żeby było widać sterownik, zawór i sprężarkę. W lutym 2024 pojechał najpierw do Kielc, potem tutaj.
Trzeci sezon, trzy hale, jeden obiekt. Ekspozytory kosztowały wtedy prawie jedną czwartą wartości zamówienia — i właśnie dlatego, że tyle kosztowały, nie miały prawa pojechać do kontenera.

Obok stoi drugi podest, zbudowany jak schody. Na stopniach leżą sprężarki, wyżej stoją falowniki, każdy z tabliczką z prądem zasilającym. Ten sam pomysł: postawić na stole to, co normalnie jest zakręcone w obudowie.

Ściana Fanco
Wzdłuż strefy rozmów stanęła osobna biała ściana z wnękami. Duże wentylatory osiowe wiszą płasko na licu, mniejsze produkty siedzą w kwadratowych niszach wyciętych w płycie, jak w gablocie.

Rok wcześniej te same wentylatory wisiały na słupie, obok wszystkiego innego. Tu dostały własną ścianę, własne światło i osiem metrów długości. To jest różnica między „mamy też wentylatory” a „to jest ekspozycja wentylatorów”.
Zieleń, która przestała być dekoracją
Bar od frontu jest w całości zielony — gęsta ściana z liści, a na środku wycięte w jasnej płycie logo Alfaco. Nad nią, na ciemnozielonej ścianie, to samo logo w złocie.

Prześledźmy to przez cztery lata. W 2020, na pierwszym stoisku dla tego klienta, stanęła ściana z żywego bluszczu — osiem roślin pnących w ażurowej konstrukcji, podlewanych przez trzy dni. W 2023 była to wynajęta ściana ze sztucznych roślin postawiona na cztery doby. W 2024 zieleń jest już częścią mebla i jeździ razem z nim.

Każdy krok tańszy, prostszy i trwalszy od poprzedniego. Żaden nie był przypadkiem.
Osiemnaście metrów sześciennych
Na samym końcu wyceny, po demontażu i transporcie, stoi pozycja: utylizacja ścian, osiemnaście metrów sześciennych.
Jest tylko tutaj. W kosztorysie kieleckim jej nie ma w ogóle — tam zamiast niej stoi magazynowanie na dziesięciu paletach.
I to jest cała rzecz, o której chcieliśmy napisać. Kontener przychodzi po ostatniej imprezie sezonu, nie po każdej. Płyta, którą normalnie wyrzuca się po trzech dniach, przepracowała pięć dni targowych i dwie hale.
Nie twierdzimy, że tak da się zawsze. Stoisko targowe wielokrotnego użytku wymaga trzech rzeczy naraz: dwóch terminów w jednym sezonie, miejsca w magazynie i projektu pomyślanego tak, żeby drugi montaż był przeróbką, a nie budową od nowa. Kiedy te trzy rzeczy się zejdą, kontener robi się o połowę mniejszy.
Projekt i nadzór: Tatjana Kobuszewska, TRK System.
Najczęstsze pytania
Stoisko targowe wielokrotnego użytku to zabudowa zaprojektowana od początku tak, żeby dało się ją rozebrać i postawić ponownie, zamiast wyrzucić po jednej imprezie. W praktyce decydują detale: grafika wpinana w profil zamiast klejonej, ściany w powtarzalnych modułach, konstrukcja skręcana a nie zszywana na stałe. Stoisko opisane w tym wpisie pojechało na dwie imprezy w jednym sezonie, w odstępie trzech tygodni.
Bez podawania kwot: w tej realizacji druga impreza była wyraźnie tańsza od pierwszej, bo w wycenie zniknęły pozycje na wykonanie ścian, słupów i fryzu, a pojawiły się pozycje na ich modyfikację. Do tego dochodzą koszty, których przy jednorazowej zabudowie nie ma w ogóle: magazynowanie między targami i dodatkowy transport.
Na paletach, w magazynie. W tym przypadku było to dziesięć palet przez trzy tygodnie. Elementy rozkłada się na płasko, grafikę zdejmuje z profili i zwija, a meble i sprzęt wracają do wypożyczalni. Magazynowanie jest osobną pozycją w kosztorysie i trzeba je policzyć już na etapie oferty.
Zwykle kontener. W tej realizacji było to osiemnaście metrów sześciennych ścian oddanych do utylizacji — ale dopiero po drugiej imprezie, nie po pierwszej. Przy dobrze zaplanowanym sezonie ten sam materiał obsługuje dwa wydarzenia i do odpadów idzie raz, a nie dwa razy.
Wstępna rozmowa i szacunek zakresu — bez zobowiązań.
Wstępną wycenę odsyłamy w ciągu 48 godzin.
Tatjana Kobuszewska, TRK System. Projektujemy i nadzorujemy w Warszawie od 1993 roku. Ostatnie realizacje: Alfaco, Bagstar, Smeg.