Studio kulinarne, kuchnia pokazowa, akademia barmańska, sala szkoleniowa producenta — nazw jest kilka, ale problem zawsze ten sam. Marka ma produkt, którego nie da się sprzedać opowiadaniem. Trzeba dać go komuś do ręki, pozwolić użyć i zobaczyć, co z tego wyjdzie.
Projektujemy i budujemy takie miejsca od lat — dla producentów sprzętu gastronomicznego, producentów żywności, dystrybutorów i sieci handlowych. To jest inny klient niż restaurator i inna robota niż lokal gastronomiczny. W restauracji kuchnia ma być niewidoczna. Tutaj jest sceną.
Dla kogo to budujemy
- Producent żywności — bo szef kuchni nie wybierze składnika z katalogu. Musi go dodać do własnego dania i spróbować.
- Producent sprzętu — bo blender ocenia się po tym, jak pracuje przez trzy godziny, a nie po karcie katalogowej.
- Dystrybutor i sieć handlowa — bo szkolenie klienta jest tańsze niż rabat i działa dłużej.
Reguła, która wyszła z realizacji: wykładowca i osiem stanowisk
W dwóch różnych branżach, u dwóch różnych klientów, w tym samym czasie powstał ten sam układ: stanowisko wykładowcy i osiem stanowisk kursantów. Raz dla kuchni, raz dla baru. To nie był plan — to wyszło z rachunku.
Ośmioro to tyle, ile prowadzący jest w stanie obejść, poprawić i sprawdzić w trakcie jednego ćwiczenia. Przy dwunastu ostatnie cztery osoby robią coś, czego nikt nie skoryguje, i wychodzą przekonane, że umieją. Powierzchnia pozwala czasem na więcej, ale dydaktyka nie.
Czego nie widać w wycenie, a co kosztuje najwięcej
Takie miejsca powstają najczęściej w biurowcu albo w hali, gdzie nikt nie przewidział gotowania. Dlatego największa część roboty jest pod tynkiem i nad sufitem:
- zasilanie jedno- i trójfazowe do każdego stanowiska
- wod-kan — piony, odpływy, zlewy przy stanowiskach i w strefie higieny
- wentylacja i klimatyzacja policzone na zyski ciepła, bo osiem stanowisk grzejących naraz to inne obciążenie niż osiem osób przy biurkach
- demontaż tego, co było — wykładziny, kasetonów, obudów słupów
Projekt wykonawczy takiego studia to kilkanaście do dwudziestu kilku rysunków: rzut, posadzka, sufit z instalacjami, obwody, gniazda, wod-kan, wentylacja, zyski ciepła i osobny arkusz na każdy mebel. Meblowanie jest ostatnim etapem, nie pierwszym.
Technika, o której zapomina się najczęściej
Rzutnik podwieszany, ekran, wzmacniacz sygnału, przewody ethernetowe i kamera nad blatem prowadzącego. Bez obrazu na ekranie ostatni rząd nie widzi rąk wykładowcy — a to właśnie ręce są treścią szkolenia. Ta część musi być w projekcie od początku, bo potem nie ma gdzie poprowadzić kabla.
Zaplecze, czyli różnica między salą a salą, która działa
Szatnia dla uczestników. Miejsce na zużyte szkło i naczynia — osiem stanowisk przez trzy godziny generuje tyle, że bez wyznaczonego miejsca zajęcia kończą się wcześniej, niż powinny. Lód w zasięgu ręki, jeśli to bar. Magazynek na produkty i materiały. To są rzeczy, które nie wyglądają na zdjęciach, a decydują o tym, czy sala nadaje się do użycia po raz dwudziesty.
Nasze realizacje
- Studio kulinarne Develey — 90,5 m² na piętrze biurowca: 67 metrów na gotowanie, 23 na część konferencyjną, wyspa z ośmioma stanowiskami.
- Akademia Hamilton Beach — sala barmańska: speedracki przy stanowiskach, lód w zasięgu ręki, strefa higieny i miejsce na zużyte szkło.
- Makro Centrum HoReCa — nasza pierwsza taka realizacja: wzorcowa kuchnia szkoleniowa przy hali, z pełnym kompletem projektów branżowych.
- Akademia Inspiracji Makro — 2008, pod tym samym adresem: rozwinięcie wzorca o sklep wzorcowy, dział paczek i humidor.
- Sala prezentacyjno-szkoleniowa Roto — ta sama zasada poza gastronomią: mechanizmy pokazane w działaniu, nie na planszy.
- Showroom gastronomiczny Grafen w Poznaniu — sprzęt pokazany w pracy, a nie na półce.
Czym to się różni od stoiska targowego
Stoisko żyje cztery dni i jedzie do magazynu. Studio pracuje latami i musi znieść setki szkoleń. Stąd inne materiały na posadzce, inne zawiasy, inne podejście do tego, co się czyści i jak często. Robimy jedno i drugie — i właśnie dlatego nie mylimy ich ze sobą. O zabudowie na targi piszemy osobno: stoiska targowe i wystawiennicze oraz stoiska z live cookingiem.
Jak zaczynamy
Od dwóch pytań: ile osób ma ćwiczyć jednocześnie i co dokładnie mają robić rękami. Z odpowiedzi wychodzi liczba stanowisk, z liczby stanowisk — instalacje, a z instalacji dopiero metraż i budżet. Odwrotna kolejność kończy się salą, w której nie da się prowadzić zajęć.
Planujesz studio kulinarne, akademię albo salę pokazową? Napisz albo zadzwoń — wstępną rozmowę i szacunek zakresu robimy bez zobowiązań, wycenę odsyłamy w 48 godzin.
Takie przestrzenie się też modernizuje, nie tylko buduje od zera — przy tej samej firmie wymienialiśmy później ekspozytory w sali szkoleniowej: modernizacja ekspozytorów Roto.