Międzynarodowy Kongres Medycyny Weterynaryjnej Małych Zwierząt PSLWMZ, Hotel Hilton, Łódź, 2024.Kongres trwa kilka dni — ale sama wystawa sponsorów to dwie pełne doby pracy: montaż, ekspozycja, rozmowy z lekarzami weterynarii, demontaż. W tym roku stoisko Dolfos Pets stało w sali konferencyjnej, którą hotelowy zespół między sobą nazywa „studio filmowe” — wysokość jak w hali zdjęciowej, akustyka idealna, oświetlenie dające się prowadzić. Idealne tło dla profesjonalnego stoiska. I dla małych komedii, które się przy okazji zdarzają.
PSLWMZ — Polskie Stowarzyszenie Lekarzy Weterynarii Małych Zwierząt — to jeden z dwóch–trzech najważniejszych wydarzeń tej branży w Polsce. Lekarze z całego kraju, dystrybutorzy, marki suplementów i sprzętu weterynaryjnego. Wystawa jest częścią lżejszą tego prestiżowego eventu — sponsorzy dostają przestrzeń obok sal wykładowych i każda firma walczy o uwagę inaczej.
Półtora dnia za wcześnie i magazyn na zapleczu

Jedna rzecz, którą lubię w pracy z Hiltonem Łódź: obsługa techniczna nas zna. Robimy ten kongres regularnie, sprzęt rozkładamy w tych samych miejscach, znamy windy serwisowe i drzwi techniczne do hali.
W tym roku wpadliśmy w pułapkę kalendarza — błąd w datach, ekipa wjechała na półtora dnia za wcześnie. Normalnie taki błąd to katastrofa logistyczna: kierowca z autem pełnym elementów konstrukcji, zero miejsca w hali, którą jeszcze obsługa hotelu ustawia pod kongres, brak gdzie zostawić ekspozycję. Płacisz za hotel i czekasz.
W Hiltonie podeszli inaczej. Bez ceregieli udostępnili nam magazyn techniczny przy samej sali. Spakowane elementy stoiska wjechały, kierowca odjechał, ekipa pojechała z powrotem do bazy. Półtora dnia zaoszczędzone, koszty kierowcy obcięte, klient o niczym nie wiedział.
To jest dokładnie ten typ relacji, której nie zaprojektujesz na pierwszej imprezie. Buduje się ją latami, każdym kolejnym poprawnym montażem i demontażem. Hilton wie, że jak dajemy słowo „zostawimy magazyn taki jak był”, to zostawiamy taki jak był. Dlatego następnym razem nam ufają.
Półki gotowe ≠ stoisko gotowe (małe nieporozumienie z klientem)
Drugiego dnia montażu — już oficjalnego terminu, wszystko zgodnie z planem — stała się rzecz, którą do dziś wspominam z uśmiechem.
Stoisko Dolfos Pets to system półek pod ekspozycję suplementów. Setki opakowań, każde innej linii produktowej, każde wymaga konkretnego miejsca w określonej wysokości. Tak żeby lekarz weterynarii podchodzący do stoiska mógł przejrzeć ofertę bez wertowania kartonów na podłodze.
Naszą rolą jest postawić półki, dopasować je do rozmiarów opakowań (które Dolfos dostarcza nam z wyprzedzeniem — to jedyna rzecz, jaką ustalamy z klientem przed kongresem) i przygotować przestrzeń do ekspozycji. Naszą rolą NIE jest ustawić produkty — to robi ekipa Dolfosa, bo to ich towar, ich asortyment, ich kolejność.
Zadzwoniłam więc do załogi Dolfosa: „Półki pod suplementy gotowe, możecie przyjeżdżać.” I tu się zaczęło.
Załoga zrozumiała: „stoisko gotowe”. Nie „półki”, tylko całe stoisko. Wjechali do Hilton sprawni, weszli na salę — i zobaczyli puste półki. Bez ich produktów. Bez ekspozycji. Nic.
Pomyśleli, że ich oszukaliśmy. Albo że pomyliliśmy datę. Albo że coś poszło nie tak. Zadzwonili do swojej szefowej z pretensjami — „pani Tatjana mówiła że gotowe, a tu nic nie ma”. Mała panika.
Do dziś nie wiem, w którym momencie tego telefonu wszyscy zrozumieliśmy, że to nieporozumienie językowe. Półki pod ekspozycję to nie ekspozycja. Konstrukcja stoiska to nie sklep. Pewnie po dwóch minutach śmiechu po obu stronach. Ale wyciągnęłam z tego lekcję, której pilnuję od wtedy:
„Stoisko gotowe” mówię tylko wtedy, kiedy klient mógłby przyjechać i otworzyć drzwi dla zwiedzających.Wcześniej mówię konkretnie: „konstrukcja stoi”, „półki ustawione, czekają na towar”, „branding zawieszony, brak produktów”. Trzy słowa różnicy. Cała różnica w odbiorze.
Pluszaki-zwierzaki — gadżet, który wymyśliliśmy dla Dolfosa

Pluszaki na stoisku Dolfos Pets to nasz pomysł. Mała kotka, mały pies, czasem królik — w odcieniach dopasowanych do kolorystyki marki, z bandanką z napisem „Dolfos” na szyi. Zamówiliśmy je u producenta, kupiliśmy partię i pokazaliśmy klientowi. Dolfos odkupił od nas wszystko.
Na stoisku pluszaki nie były rozdawane — stały jako element ekspozycji: między butelkami suplementów, na półkach, w aranżacji. Ciepły, ludzki akcent w przestrzeni pełnej tabletek i fiolek. Dla lekarza weterynarii wchodzącego na stoisko — pierwszy uśmiech, zanim spojrzy na ofertę.
Mimo że nikt ich nie rozdawał — dwie sztuki zniknęły z magazynu po Łodzi. Ktoś …. — nie wiadomo. Były tak dobre, że nie sposób się oprzeć. Sam Dolfos przyjmuje to z humorem.
Z mojej strony to była lekcja: najmocniejszy gadżet to ten, który ludzie sami chcą zatrzymać, nawet bez waszego przyzwolenia. Pendrive z logo trafia do szuflady. Foldery do kosza. Pluszak — do domu. Stąd pytanie, które zadaję dziś każdemu klientowi przed kongresem: „Co takiego chcesz dać na stoisko, żeby ludzie SAMI chcieli to zatrzymać?”
Co Dolfos Pets pokazuje na PSLWMZ
Linia produktów Dolfos Pets na kongresie w Łodzi to dziesiątki suplementów i preparatów uzupełniających dla psów, kotów, gryzoni, gadów, ptaków i koni. Kategorie idą od podstawowych — witaminy, minerały, aminokwasy(linie Dolvit, Multical) — po bardziej specjalistyczne:
- stawy i kondycja (preparaty z glukozaminą, dla psów aktywnych i sportowych)
- skóra i sierść (biotyna, beta-karoten, omega — linie Omega Biotin)
- odporność, rekonwalescencja, kondycja seniorów (Dolvit Senior, GeriaDol)
- układ moczowy, nerki, wątroba, trzustka (preparaty specjalistyczne dla psów z chorobami przewlekłymi)
- alergia, wzrok, stres, higiena jamy ustnej
- dieta naturalna, BARF, dieta eliminacyjna
- preparaty mlekozastępcze dla szczeniąt i kociąt (Dolmilk Pets, Dolmilk Puppy)
- nawet wsparcie w terapii przeciwnowotworowej
To oferta, która dla lekarza weterynarii nie jest „tym co znajduje się w sklepie zoologicznym” — to konkretne narzędzie kliniczne. Stąd waga kongresu PSLWMZ: na nim Dolfos rozmawia z rzeczywistymi decydentami w gabinetach weterynaryjnych, nie ze sprzedawcami detalu.
Kongres, na który zawsze czekamy
Pracuję w branży stoisk targowych od kilkunastu lat. Mam swoje ulubione eventy — i swoje, na które jadę z konieczności. PSLWMZ Łódź należy do tej pierwszej kategorii.
Lekarz wychodzi z 90-minutowego wykładu o nefrologii i potrzebuje 10 minut kawy + uśmiechu + chwili oddechu w miłej przestrzeni. To my mu to dajemy.
Po Szepietowie z Dolfosem na wystawie rolniczej (luz, sylwetki zwierząt, makieta farmy) i po Interzoo Norymberga z Dolfos Pets (niemiecki rygor BHP, fiolki w białych szafach) — PSLWMZ Łódź to trzeci rytm tego samego klienta: polski, profesjonalny, ciepły. Klient z którym pracujemy regularnie. Hotel, który nas zna. Lekarze, którzy wracają na kolejny rok.
Jak to mówię ostatnio przy każdej rozmowie z nowymi klientami: stoisko konferencyjne nie sprzedaje produktu w danym dniu. Stoisko konferencyjne sprzedaje markę na następne dwa lata. Bo lekarz, który podszedł do naszego stoiska, zasiadł na czerwonej kanapie, dostał kawę i kilka ciepłych minut rozmowy, przy najbliższym wyborze suplementu pomyśli o Dolfosie automatycznie. To jest ROI, którego nie da się obliczyć tabelką — ale każdy producent suplementów weterynaryjnych ją czuje.
FAQ — najczęstsze pytania o stoiska na kongresach weterynaryjnych
Stoisko konferencyjne stoi obok sal wykładowych, w przestrzeni mniejszej i bardziej kameralnej niż hala targowa. Zwiedzający to przeważnie specjaliści jednej branży (np. lekarze weterynarii, kardiolodzy, chirurdzy), którzy odwiedzają stoisko w przerwach między wykładami. Liczba kontaktów jest mniejsza niż na targach, ale jakość kontaktu wyższa — to są ludzie z konkretną mocą decyzyjną w gabinetach. Estetyka stoiska konferencyjnego musi być spokojniejsza, czystsza, mniej krzykliwa niż targowa.
Sam kongres — 3–4 dni. Wystawa sponsorów — zwykle 2 doby. Reszta to wykłady. Sponsorzy mają więc bardzo skoncentrowane okno czasowe na rozmowy z lekarzami: dwa dni pełnej obecności, plus dzień montażu, plus dzień demontażu. To krócej niż targi (Interzoo: 4 dni; Zoomark: 4 dni), więc każda godzina kontaktu jest cenniejsza.
Tak. Robimy stoiska konferencyjne w Warszawie (kongresy medyczne w hotelach Hilton/Marriott/Sheraton), Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu, Katowicach. PSLWMZ Łódź jest dla nas regularnym punktem w kalendarzu.
Z Dolfos Pets pracujemy w trybie roboczym: klient dostarcza nam rozmiary opakowań produktów, które chce eksponować. My projektujemy stoisko pod te rozmiary (półki, wysokości, podświetlenie, dostęp z różnych stron). Ekipa klienta ustawia produkty samodzielnie po naszym montażu — to ich asortyment, ich kolejność, ich strategia ekspozycyjna. Działa to dobrze, dopóki mówimy się precyzyjnie (vide anegdota z „półki gotowe”).
Tak — jeśli są emocjonalne, nie informacyjne. Długopis z logo działa słabo. Pendrive z logo działa średnio. Pluszak działa bardzo dobrze — nawet jako element ekspozycji, bo ludzie SAMI chcą go zatrzymać. Pluszaki na stoisku Dolfos Pets to nasz pomysł — zamówiliśmy je u producenta, z bandanką „Dolfos” na szyi, i Dolfos je od nas odkupił. Stały na półkach jako akcent designu, nikt ich nie rozdawał — a dwie i tak zniknęły z magazynu po Łodzi. Dla nas to wskazówka, którą zadajemy klientowi przy każdym briefie: „co takiego chcesz dać na stoisko, żeby ludzie SAMI chcieli to zatrzymać”.
Zależy od hotelu i od historii waszej współpracy. W Hiltonie Łódź mamy relację zbudowaną przez kilka lat — obsługa zna naszą ekipę, udostępnia nam magazyn techniczny przy sali, zna terminy montaży. W innych hotelach pierwszy montaż zawsze jest najwolniejszy: szukasz wind, drzwi serwisowych, miejsc do wyładunku. Dlatego wracam do tych samych miejsc, gdzie się da. Z Hiltonem Łódź wiemy się dobrze.
Tabela zawartości







