Wyspa Słoik Home w Manufakturze — 8 m², na których nie wolno mieszać zapachów
Wyspa handlowa to nie jest stoisko targowe.
To jest osobny gatunek projektu, który mam okazję robić od lat — i tylko ten, kto pracował i z jednym, i z drugim, wie, jak fundamentalnie się różnią. Targi trwają trzy-cztery dni; wyspa stoi w galerii rok, czasem dwa, czasem dłużej. Targi obsługuje ekipa wystawców; wyspę obsługuje jedna osoba sześć dni w tygodniu, dwanaście godzin dziennie. Targi widzi raz ten sam zwiedzający; wyspę ten sam klient mija trzy razy w tygodniu, robiąc zakupy w sąsiednim sklepie. To wszystko zmienia sposób, w jaki się ją projektuje.
Słoik Home — naturalne zapachy ręcznie robione w Polsce
Marka, dla której zaprojektowałam wyspę o wymiarach 4 × 2 metry (czyli 8 m²) w łódzkiej Manufakturze, nazywa się Słoik Home. Cała linia produktowa: świece sojowe, dyfuzory, woski zapachowe, spraye domowe, perfumy do auta i zestawy prezentowe. Wszystko ręcznie robione w Polsce, na bazie naturalnych składników. To jest filozofia marki, która dla mnie jako projektantki była jednoznacznym sygnałem: materiały wyspy też muszą być naturalne, ciepłe, autentyczne. Skóra ekologiczna, plastik z drukarki 3D albo neon klubowy odpadły w pierwszym szkicu. I właśnie ten produkt — zapach — postawił przede mną wyzwanie, którego nie ma w żadnej innej kategorii retail.

Pierwsze rozmowy — albo, albo
Anegdotka z fazy przedprojektowej, którą rzadko opowiadam, ale tu pasuje. Pierwsze telefony przychodziły od osoby, z którą za chińskiego boga nie szło się dogadać. Telefonował uparcie, projektu nie było, a moja cierpliwość ma swoją granicę. Po którymś z kolei nieproduktywnym kursie powiedziałam wprost: albo to, albo nic. Trzy dni później oddzwoniła inna osoba ze Słoika i w ciągu paru dni domknęłyśmy wszystko, co przez tygodnie nie szło. To jest jedna z tych historii, które przypominają mi, dlaczego dobry projekt zaczyna się od dobrej komunikacji — nie od pierwszego szkicu.
Manufaktura — 21 milionów wizyt rocznie, czyli skala, której się nie udaje
Manufaktura to jedna z najbardziej rozpoznawalnych galerii handlowych w Polsce — historyczny kompleks pofabryczny w sercu Łodzi, z imponującym ruchem zwiedzających. Według danych z 2024 roku odnotowano tu ponad 21 milionów wizyt (wzrost o 1,5% rok do roku), przy niemal 100% wynajętej powierzchni handlowej. Dla wystawcy oznacza to dwie rzeczy: gwarantowana ekspozycja (nawet słaby projekt zostanie zauważony) i ekstremalne obciążenie konstrukcji (8 m² wyspy widzi codziennie tysiące oczu i setki dotknięć).
Wyzwanie projektowe — zapachy się nie lubią
Każdy, kto chodził obok stoiska perfumeryjnego albo świec, wie to z autopsji. Zapachy się mieszają. Trzy czy cztery aromaty obok siebie po godzinie zlewają się w nieokreśloną chmurę i klient, który chciał kupić jedną konkretną nutę, nie czuje już nic. To jest pierwszy problem, którego inne wyspy retail nie mają — bo żadna inna kategoria nie jest aż tak wrażliwa na kontaminację sensoryczną.
Drugi problem: materiał konstrukcji. Drewno wciąga zapachy. Tkaniny wciągają zapachy. Niektóre tworzywa też. Po roku ekspozycji konstrukcja, która sama zaczyna pachnieć, psuje wrażenie świeżości produktu. To jest pułapka, w którą wpada każdy projekt zrobiony bez świadomości specyfiki branży.
Rozwiązanie — stal, drewno tylko tam, gdzie trzeba, biel i grafit
Konstrukcję wyspy oparłam na stalowym szkielecie. Stal nie nasiąka zapachami — to materiał obojętny chemicznie, który po roku eksploatacji wygląda i pachnie tak samo jak w pierwszym dniu. Daje przy tym wizualną lekkość — szkielet stalowy w cienkich profilach nie zabiera przestrzeni, której na 8 metrach kwadratowych nie ma do oddania.
Blat z okleiną drewnianą — bo klient chce dotknąć ciepła, a nie zimnej stali, kiedy bierze do ręki świecę za 80 złotych. Białe szafki podblatowe — pełnią rolę podręcznego magazynu i jednocześnie izolatora zapachowego(drewniane fronty z domknięciami trzymają nadwyżkę zapasów odseparowane od ekspozycji). Grafitowe regały na wystawkę — kontrast do bieli i drewna, dają tej wyspie wyraz „premium retail”, a nie „market eko”. Trzy materiały, trzy funkcje, trzy kolory.
Modułowość — bo galeria zmienia plan piętra
Jeszcze jedna rzecz, która odróżnia wyspę galeryjną od stoiska targowego: galerie regularnie przebudowują plan piętra. Nowy najemca, fuzja sąsiadów, zmiana strategii zarządcy — wyspa, która stała w punkcie A, za półtora roku ma stać w punkcie B. Konstrukcję Słoik Home zaprojektowałam modułowo, żeby relokacja zajęła jeden wieczór po zamknięciu galerii, nie tydzień przebudowy. Dla klienta to oznacza: inwestycja na lata, nie na jedną lokalizację. Dla galerii — elastyczność wystawcy. Dla mnie — projekt, który robi swoją robotę tak długo, jak działa marka.
Manufaktura — przyjazne miejsce, nawet w niedzielę montażową
Każdy, kto montował coś w galerii handlowej, wie, że logistyka montażu w środku działającego centrum to osobna historia. Tu trzeba się umówić godzinowo, ominąć pory szczytu, mieć zgrane awizacje, znaleźć rampę, do której podjedziesz ciężarówką, nie blokując dostaw do innych najemców. Manufaktura okazała się jedną z najbardziej przyjaznych galerii, jakie miałam okazję obsłużyć przy realizacji wyspy. Sami ustalili nam najbliższą rampę — bez przerzucania pytania między działami, bez „proszę się skontaktować z administracją”. Plus niedzielny montaż (bo wtedy galeria miała mniej ruchu), na którym życzliwość ochrony obiektu lała się przy każdym kursie ekipy w obie strony. To są drobiazgi, których w folderze rynkowym nie znajdziesz, a które decydują o tym, czy realizacja idzie z górki, czy każda godzina zamienia się w nerwówkę. Szacun dla Manufaktury — to się czuje, kiedy wracam tam z kolejnymi projektami.
TRK System a wyspy handlowe
Wyspa Słoik Home to jeden z naszych projektów retail w polskich galeriach. Pracownia robi też wyspy gastronomiczne, wyspy handlowe i wyspy uniwersalne — to jest osobny segment naszej oferty, równoległy do stoisk targowych. Inny rodzaj klienta, inny horyzont czasowy, inna ergonomia. Ale ten sam zestaw zasad: konkretny problem klienta + konkretny projekt, który ten problem rozwiązuje.
Ale jak dokładnie ułożyłam te 8 metrów kwadratowych tak, żeby kupujący od razu wiedział, którą świecę zabrać do domu — zostawię dla siebie. Chcesz się dowiedzieć? Zostań moim klientem. Zadzwoń.
FAQ — najczęstsze pytania o wyspę Słoik Home
Tatjana Kobuszewska z TRK System. Pracownia projektuje wyspy handlowe, gastronomiczne i uniwersalne w polskich galeriach handlowych — Słoik Home w łódzkiej Manufakturze to jedna z naszych realizacji w segmencie retail.
Pełną linię produktów zapachowych: świece sojowe, dyfuzory, woski zapachowe, spraye domowe, perfumy do auta i zestawy prezentowe. Wszystkie wyroby są ręcznie robione w Polsce, na bazie naturalnych składników. Wyspa w Manufakturze służy jako stacjonarny punkt sprzedaży i jednocześnie wizytówka marki dla klientów, którzy potem wracają do zakupów online.
Wyspa ma wymiary 4 × 2 metry (8 m²) i znajduje się w głównej części galerii Manufaktura w Łodzi.
Konstrukcja wyspy łączy trzy materiały: stalowy szkielet (nie nasiąka zapachami), blat z okleiną drewnianą (ciepło w kontakcie z klientem) oraz białe szafki podblatowe (podręczny magazyn i izolacja zapachowa). Dopełnieniem są grafitowe regały na wystawkę, które dają wyspie wyraz premium retail.
Zapachy mieszają się ze sobą i wsiąkają w porowate materiały. Drewno, tkaniny i niektóre tworzywa po kilku miesiącach ekspozycji zaczynają same pachnieć — co psuje wrażenie świeżości produktu. Stal i odpowiednio domknięte drewniane szafki rozwiązują oba problemy: stal jest obojętna chemicznie, a szafki izolują zapasy magazynowe od ekspozycji
Tak. Wyspa Słoik Home została zaprojektowana modułowo, co pozwala na relokację w obrębie galerii w ciągu jednego wieczoru po zamknięciu obiektu — bez tygodniowej przebudowy. Galerie regularnie zmieniają plan piętra, więc modułowość konstrukcji to inwestycja na dłużej, niezależnie od konkretnej lokalizacji.
Manufaktura w Łodzi okazała się jedną z najbardziej przyjaznych galerii pod kątem logistyki montażu. Sama administracja obiektu wskazała najbliższą rampę rozładunkową, koordynacja z ochroną przebiegała bez tarć, a niedzielny montaż (pora najmniejszego ruchu w galerii) odbył się sprawnie dzięki życzliwości obsługi technicznej. To są drobiazgi, które decydują o tym, czy realizacja idzie z górki, czy każda godzina zamienia się w nerwówkę.
Wyspa stoi w galerii rok, czasem dłużej, a obsługuje ją zwykle jedna osoba sześć dni w tygodniu po dwanaście godzin dziennie. Stoisko targowe trwa trzy-cztery dni i widzi je inny zwiedzający w każdej godzinie. Wyspa wymaga konstrukcji odpornej na codzienną eksploatację, modułowości pod relokację i ergonomii pracy sprzedawcy. Stoisko targowe — tempa montażu i mocnej identyfikacji marki w 5 sekundach. To dwa różne gatunki projektu.
[easy_image_gallery gallery=”309″]


