Wyspy Kontigo — sieć kosmetyczna w polskich galeriach, której już nie ma
Nie każdy projekt, który robisz w tym zawodzie, kończy się happy endem.
Czasem klient idzie pod wiatr, czasem rynek się zmienia szybciej niż marka, czasem przegrywa starcie z większym graczem. Wyspy Kontigo są jedną z tych historii — projekt, który był dobry, sieć, która stała w całej Polsce, klient, który ostatecznie nie dotrwał. Cała historia zmieściła się w roku. Wyspy powstały błyskawicznie, błyskawicznie je modernizowaliśmy i błyskawicznie znikły. Dziś, gdy patrzę wstecz, widzę dwie rzeczy obok siebie: intensywny dwunastomiesięczny projekt i smutne domknięcie, w którym wyspy, jedna po drugiej, trafiły na złom razem z bankructwem marki.
To jest case, który mimo wszystko opisuję — bo był znaczący. Bo wyciągnęłam z niego dużo nauki. I bo na przyszłość, dla każdego klienta, który zamawia u mnie sieć wysp, jest to konkretne ostrzeżenie, że projekt może być dobry, a okoliczności rynkowe go i tak zatopią.

Wymagania dla wyspy handlowej
Niezbędnym warunkiem zaistnienia wyspy jest dostęp do prądu elektrycznego. W zależności od miejscowego rozwiązania można stoisko zasilić od góry lub od dołu.
Wyspy handlowe umieszczane są w ciągach pieszych w galeriach handlowych. To wymusza zaprojektowanie jej tak, by towar był dobrze wyeksponowany na okalających ją regałach.
Dobrze jest też by wyspa – stoisko była elastyczna. W zależności od popytu można wtedy wyspę rozbudować. Istnieją też wymagania właścicieli obiektów handlowych co do wysokości i powierzchni wysp.

Kontigo — sieć drogerii kosmetycznych w polskich galeriach
Kontigo była polską marką drogeryjną z siecią wysp i mniejszych punktów sprzedaży w galeriach handlowych w całym kraju. Asortyment: kosmetyki kolorowe i pielęgnacyjne, marki własne i partnerskie. Forma sprzedaży — wyspy handlowe rozmieszczone w głównych ciągach komunikacyjnych galerii, blisko stref kosmetycznych innych najemców (drogerii, perfumerii). Klient z nasiąkniętym życiem galerii, który mija wyspę po drodze do większego sklepu.
To był brief, który dla mnie znaczył dwie rzeczy projektowe naraz: jednolitą identyfikację wizualną sieci (każda wyspa musi być rozpoznawalna jako Kontigo, w każdej galerii) plus modułową konstrukcję, która umie się skalować pod różne metraże i układy hal. Bo plan piętra w warszawskiej Złotej jest inny niż plan w łódzkiej Manufakturze czy w szczecińskim Galaxy. Marka jest jedna, lokalizacje są różne, wyspa musi działać w każdej z nich.

Modułowa konstrukcja — stal, szkło, lustro i podświetlane reklamy
Konstrukcję oparłam na stalowych kształtownikach lakierowanych — lekkich, odpornych, łatwych w utrzymaniu. Stal pozwala robić zręby z gęstej siatki konfiguracji: ten sam typ profili daje się złożyć w wyspę 6 m², 12 m² albo 24 m², zależnie od dostępnej powierzchni. Półki ze szkła — na pierwszy rzut oka cięższe rozwiązanie, ale dla kosmetyków idealne, bo nie zaburzają widoku produktu. Szafki podblatowe z klasycznymi frontami i wzmocnionymi zawiasami — bo wyspa otwiera się i zamyka kilkadziesiąt razy dziennie, nie kilka razy w tygodniu jak szafka domowa.
Centralnym elementem każdej wyspy był ekspozytor z lustrem. Kosmetyki kolorowe wymagają próbowania na sobie — pomadka na ustach, róż na policzku, cień na powiece. Bez lustra wyspa kosmetyczna jest tylko składem produktów. Z lustrem staje się mikro-salonem, w którym kupujący spędza minutę dłużej, próbuje, decyduje. Pod lusterkiem zaprojektowałam strefę testerów — kosmetyki przygotowane do wypróbowania, otwarte, czyste, regularnie wymieniane przez ekipę sklepu.
Część ekspozytorów pełniła funkcję marketingową — z podświetlanymi reklamami w specjalnych ramkach z płótnem napinanym na backlightowe LED-y. Ramki łatwo otwieralne, płótno wymienne przez personel bez specjalnych umiejętności. Każda kampania promocyjna w sieci Kontigo schodziła do wyspy w postaci nowego płótna — bez wzywania ekipy serwisowej, bez przestoju w sprzedaży.
Nocne montaże — bo galeria nie czeka
Tu jest rzecz, której nie ma w żadnym folderze rynkowym, a o której każda osoba pracująca w retail designie wie aż za dobrze: wyspy w galeriach handlowych montuje się nocą. Albo w niedzielę, jeśli galeria taką możliwość daje. Bo galeria nie zamyka pasażu w środku dnia, żeby ekipa mogła sobie postawić nową wyspę w głównym ciągu komunikacyjnym. Galeria zamyka się o 21–22, otwiera o 9–10. W tym oknie czasowym musi się wszystko zmieścić — rozładunek z rampy, transport elementów do punktu w hali, montaż, sprzątanie po sobie, wyjazd ekipy, zostawienie wyspy w stanie do otwarcia o 9:00.
To zmienia projekt już na etapie szkicu. Modułowość, o której pisałam wyżej, to nie była tylko zaszyta ewolucja marki — to było conditio sine qua non, żeby montaż w ogóle dało się zmieścić w nocnym oknie. Wyspę składaną z setki śrubek pod indywidualne wymiary za każdym razem — nie zmieścisz. Wyspę z prefabrykowanych modułów, którą się skleja w sześć godzin — zmieścisz, jeśli ekipa jest doświadczona, a logistyka rozładunku zaplanowana co do godziny.
Pamiętam noce, w których o piątej rano startowaliśmy ostatnie poprawki, modląc się w duchu, żeby zdążyć przed otwarciem. Personel sklepu zaczynał o 8:30 — to był nieprzekraczalny deadline. Pamiętam też galerie, w których ochrona obiektu była życzliwa i pomocna, i takie, gdzie każdy kurs trzeba było tłumaczyć z papierami w ręku. Ten projekt — przez lata — przeszedł przez całe spektrum tych doświadczeń. I właśnie dlatego dziś, kiedy ktoś dzwoni o wyspę, wiem dokładnie, jakie pytania zadać o jego docelową galerię — zanim w ogóle dojdziemy do tematu projektu.
Iteracje błyskawiczne — projekt, który ewoluował z miesiąca na miesiąc
Najważniejsza rzecz, której nauczyłam się przy tym projekcie: sieć wysp musi mieć w sobie zaszytą ewolucję. W teorii książkowej — marka po roku zauważa, że niektóre półki sprzedają lepiej, po dwóch latach zmienia asortyment, po trzech wchodzi nowa kategoria. W praktyce z Kontigo to wszystko zdarzyło się w ciągu jednego roku. Co kilka tygodni wracaliśmy do galerii z nowymi modyfikacjami: inny układ ekspozycji, dodatkowe regały, nowa wersja systemu reklam podświetlanych, podmiana fragmentów konstrukcji.
Stalowy szkielet zostawał — to była stała baza, dzięki której tempo iteracji w ogóle było możliwe. Gdyby wyspy były projektowane indywidualnie pod jeden konkretny moment, każda zmiana wymagałaby tygodni produkcji od zera. Modułowość pozwalała wymieniać i dodawać moduły, nie wyspy w całości — i właśnie dlatego marka mogła testować trzy wersje ekspozycji w czasie, w którym normalnie testowałaby jedną. To jest dokładnie to, czego klient powinien oczekiwać od dobrego projektu sieci: konstrukcja, która nadąża za tempem decyzji marki, a nie odwrotnie.
Smutne domknięcie — bankructwo i złom
I tu przychodzi część, której nie unikam, choć nie jest miła. Kontigo nie utrzymało się na rynku. W którymś momencie marka ogłosiła zakończenie działalności. Wyspy w polskich galeriach jedna po drugiej schodziły z planów piętra. Część została zezłomowana — bo to konstrukcje stalowe, dedykowane dla konkretnej identyfikacji marki, bez wartości second-hand dla nowego najemcy. Cały projekt — od pierwszego rysunku do ostatniego demontażu — zmieścił się w roku.
To jest historia, która uczy pokory każdego, kto pracuje w retail design. Nie kontrolujesz biznesu klienta. Możesz zaprojektować najlepszą wyspę na świecie — jeśli marka padnie, wyspa pójdzie razem z nią. Co możesz kontrolować: to, że projekt broni się sam, niezależnie od finałów rynkowych. I tu, mimo wszystko, mogę powiedzieć z czystym sumieniem: wyspy Kontigo broniły się przez te miesięc, kiedy stały.
TRK System a wyspy handlowe
Wyspy Kontigo to jeden z większych projektów retail, jakie pracownia zrealizowała. Obecnie pracujemy z innymi markami — w łódzkiej Manufakturze stoi wyspa Słoik Home (świece sojowe i dyfuzory), są też wyspy gastronomiczne i wyspy uniwersalne w innych galeriach. Doświadczenie z Kontigo bezpośrednio wpływa na to, jak rozmawiam dziś z każdym kolejnym klientem zamawiającym sieć — z jakimi pytaniami zaczynam, na co zwracam uwagę, co rekomenduję dla bezpieczeństwa inwestycji.
Ale jak dokładnie zaprojektowałam tę sieć, żeby przez lata mogła ewoluować razem z marką — zostawię dla siebie. Chcesz się dowiedzieć? Zostań moim klientem. Zadzwoń.
FAQ — najczęstsze pytania o wyspy Kontigo i sieci wysp handlowych
Tatjana Kobuszewska z TRK System. Pracownia zaprojektowała i zrealizowała sieć modułowych wysp handlowych dla marki kosmetycznej Kontigo, które stały w polskich galeriach handlowych przez kilka lat. Projekt obejmował jednolitą identyfikację wizualną i konstrukcję skalowalną pod różne metraże galerii.
Wyspy Kontigo stały w polskich galeriach handlowych w całym kraju — była to sieć obejmująca największe miasta. Każda wyspa była dostosowana do konkretnego planu piętra galerii, ale jednolicie identyfikowała markę dla rozpoznawalności w sieci.
Marka Kontigo zakończyła działalność. W związku z bankructwem firmy wyspy stojące w polskich galeriach zostały sukcesywnie demontowane.
Konstrukcje stalowe wysp Kontigo, dedykowane dla konkretnej identyfikacji wizualnej marki, w większości zostały zezłomowane. To częsty los wysp handlowych dedykowanych — bez wartości second-hand dla nowego najemcy galerii.
Większość galerii nie zamyka pasażu w godzinach handlowych, więc wyspy montuje się po zamknięciu obiektu — zwykle między 22:00 a 9:00 rano. W tym oknie czasowym ekipa musi zmieścić rozładunek z rampy, transport elementów do punktu w hali, montaż, sprzątanie i wyjazd przed otwarciem galerii. Modułowa konstrukcja prefabrykowana skraca montaż do kilku godzin — to jest kluczowy warunek, żeby projekt w ogóle dało się zrealizować w nocnym reżimie. Ważna jest też logistyka rozładunku skoordynowana co do godziny, bo na rampie zwykle czeka kilka ekip jednej nocy.
Sieć wysp wymaga dwóch rzeczy naraz: jednolitej identyfikacji wizualnej (każda wyspa rozpoznawalna jako jedna marka, w każdej lokalizacji) i modułowej konstrukcji skalowalnej pod różne metraże. Dla branży kosmetycznej kluczowy jest ekspozytor z lustrem (testowanie kosmetyków kolorowych) i strefa testerów. Konstrukcja stalowa lakierowana sprawdza się jako baza — lekka, wytrzymała, łatwa w utrzymaniu.
Projekt sieci musi zaszyć w konstrukcji ewolucję marki — bo asortyment, kategorie i potrzeby ekspozycji zmieniają się przez lata. Stała baza konstrukcyjna plus wymienne moduły to rozwiązanie, które pozwala marce rozwijać się bez wymiany całych wysp. Pojedyncza wyspa może być projektowana pod jeden konkretny moment, sieć wysp musi przewidywać kilka generacji rozwoju.
Chcesz wiedzieć więcej? Zadzwoń!
Tatjana Kobuszewska

[easy_image_gallery gallery=”796″]